Etykieta: kosmetyk, lek czy pamiątka z wakacji
Pierwsze pytanie przy nieznanym preparacie nie brzmi „czy to pomaga", tylko „czym to formalnie jest". Od odpowiedzi zależy, jakich informacji można się spodziewać, kto odpowiada za produkt i gdzie kierować pytania. Rozpoznanie zajmuje chwilę i opiera się wyłącznie na tym, co widać na opakowaniu.
Cztery kategorie, które łatwo pomylić
Produkt leczniczy to kategoria najściślej uregulowana. Przechodzi procedurę dopuszczenia do obrotu, ma ulotkę, wskazania, przeciwwskazania, informację o działaniach niepożądanych, podmiot odpowiedzialny i określony tryb sprzedaży. Na opakowaniu znajduje się numer pozwolenia i numer serii.
Kosmetyk to produkt przeznaczony do kontaktu z zewnętrznymi częściami ciała, którego celem jest utrzymywanie ich w dobrym stanie, perfumowanie, zmiana wyglądu lub ochrona. Kosmetyk ma wykaz składników zapisany międzynarodowym nazewnictwem, nazwę i adres osoby odpowiedzialnej mającej siedzibę w Unii Europejskiej, numer partii, informację o trwałości oraz ostrzeżenia. Nie ma ulotki z dawkowaniem, bo dawkowania nie ma. Kosmetykowi nie wolno przypisywać działania leczniczego.
Wyrób medyczny to osobna kategoria, spotykana raczej przy plastrach i opatrunkach niż przy aromatycznych maściach; oznacza się go odpowiednim znakiem zgodności i dołącza instrukcję używania.
Czwarta sytuacja to nie kategoria, lecz stan faktyczny: towar przywieziony indywidualnie, bez polskiej etykiety, którego status na naszym rynku nie został w żaden sposób określony. Takim produktem jest większość pamiątek z wakacji.
Po czym poznać produkt leczniczy
Jeżeli w pudełku jest złożona ulotka z rozdziałami o wskazaniach, przeciwwskazaniach i działaniach niepożądanych, a na opakowaniu widnieje podmiot odpowiedzialny i numer pozwolenia — mamy do czynienia z produktem leczniczym. Preparaty dopuszczone do obrotu w Polsce można odnaleźć w publicznym rejestrze produktów leczniczych prowadzonym przez właściwy urząd; wyszukanie nazwy zajmuje moment i jednoznacznie rozstrzyga sprawę.
Numer nadany przez urząd innego państwa nie oznacza, że produkt jest dopuszczony do obrotu w Polsce. Oznacza tylko, że przeszedł procedurę tam, gdzie go wyprodukowano lub zgłoszono — według tamtejszych wymagań, których treści zwykle nie znamy.
Po czym poznać kosmetyk
Na opakowaniu kosmetyku sprzedawanego w Unii Europejskiej muszą znaleźć się określone informacje. Warto sprawdzić cztery z nich.
Wykaz składników, poprzedzony słowem „Ingredients" albo „Składniki", zapisany międzynarodowym nazewnictwem — bez niego nie da się rozpoznać ani kamfory, ani salicylanu metylu, ani olejków.
Nazwa i adres osoby odpowiedzialnej za produkt. To jedyny adres, pod który można napisać z reklamacją albo z pytaniem o skład partii.
Numer partii — bez niego zgłoszenie problemu jest niemal bezużyteczne, bo nie da się wskazać, o którą serię chodziło.
Trwałość: data minimalnej trwałości albo symbol otwartego słoiczka z oznaczeniem okresu przydatności po otwarciu.
Do tego dochodzą ostrzeżenia i sposób użycia. Jeżeli produkt sprzedawany w Polsce nie ma tych informacji po polsku, jest to sygnał, że coś w drodze na półkę zostało pominięte.
Opakowanie w obcym języku
Preparat kupiony w podróży zwykle ma opis w języku kraju pochodzenia, czasem z dodatkiem angielskiego. Co da się z niego odczytać?
Zwykle daje się rozpoznać nazwy kluczowych substancji, bo zapisuje się je międzynarodowo albo po angielsku: camphor, menthol, methyl salicylate, eucalyptus oil, clove oil. Zwykle jest też numer nadany przez tamtejszy urząd oraz dane wytwórcy. Bardzo często brakuje natomiast ostrzeżeń w formie, do której jesteśmy przyzwyczajeni, a granice wieku i przeciwwskazania bywają wskazane wyłącznie piktogramem albo wcale.
Praktyczny wniosek jest prosty: fotografia całego opakowania, ze wszystkich stron, zajmuje chwilę i pozwala później pokazać opis farmaceucie albo lekarzowi. Zdjęcie przydaje się także wtedy, gdy pudełko dawno wyrzucono, a preparat został.
Sygnały ostrzegawcze
Kilka rzeczy powinno zapalić czerwone światło jeszcze przed zakupem.
Obietnice lecznicze na produkcie, który nie jest lekiem — zapowiedź wyleczenia choroby, „stuprocentowej skuteczności" albo „braku skutków ubocznych". Żaden preparat nie jest wolny od możliwości wywołania reakcji, a obietnica leczenia na kosmetyku jest niedozwolona.
Brak wykazu składników albo wykaz ograniczony do słowa „zioła". Nie da się ocenić czegoś, czego skład jest tajemnicą.
Brak jakichkolwiek danych podmiotu odpowiedzialnego lub wytwórcy — czyli brak adresata pytań i reklamacji.
Naklejka zasłaniająca oryginalny opis, zwłaszcza gdy zawiera treści niezgodne z tym, co widać pod spodem.
Sprzedaż w opakowaniu przelanym, przesypanym albo bez oryginalnego zamknięcia. Nie wiadomo wtedy, co jest w środku i jak długo tam jest.
Osobno warto wiedzieć, że urzędy w różnych krajach wielokrotnie wycofywały z obrotu preparaty opisane jako w pełni ziołowe, w których wykryto niezadeklarowane substancje o działaniu farmakologicznym. To realny powód, dla którego produkt niewiadomego pochodzenia jest ryzykiem, a nie tylko formalną nieprawidłowością.
Gdzie sprawdzić i komu zgłosić
Najbliższym i najprostszym adresem jest apteka. Farmaceuta odczyta skład, rozpozna kategorię i powie, czy w danej sytuacji zdrowotnej warto o coś dopytać lekarza.
Produkt leczniczy sprawdza się w publicznym rejestrze produktów leczniczych dopuszczonych do obrotu. Działania niepożądane leków zgłasza się do właściwego urzędu oraz do podmiotu odpowiedzialnego — informacja, jak to zrobić, znajduje się w ulotce.
Problem z kosmetykiem zgłasza się w pierwszej kolejności osobie odpowiedzialnej za produkt, wskazanej na opakowaniu, a nadzór nad kosmetykami na rynku sprawuje inspekcja sanitarna. Podejrzenie, że produkt jest niebezpieczny, można też sprawdzić w unijnym systemie ostrzegania o niebezpiecznych produktach nieżywnościowych, który jest publicznie dostępny w internecie.
W każdej sytuacji, w której doszło do połknięcia preparatu, kontaktu z okiem albo silnej reakcji skórnej lub oddechowej, właściwym adresem nie jest żaden rejestr, tylko pomoc medyczna.
Co zapisać, zanim opakowanie zniknie
Zanim wyrzucisz karton albo zdejmiesz banderolę, zapisz albo sfotografuj: pełną nazwę, wykaz składników, numer partii, dane wytwórcy i osoby odpowiedzialnej oraz miejsce i przybliżony czas zakupu. Jeżeli kiedykolwiek pojawi się problem, to jest komplet informacji, który pozwala rozmawiać konkretnie — z farmaceutą, z lekarzem, ze sprzedawcą i z urzędem.
Zobacz, co oznaczają nazwy z wykazu składników